Nowy adres   Leave a comment

UWAGA!!!

Zapraszam na nowy adres bloga: http://dziarskowchmury.pl/

Posted 30 maja 2016 by pacygalebek in Napisane

nie(terapeutyczne) rozważania na temat wychowania   Leave a comment

Ostatnimi czasy , często zastanawiam się nad tym co takiego się dzieje, że do gabinetu psychoterapeuty trafiają rodzice , którzy są bardziej niż przeciętni zaangażowani w proces wychowania swojego potomstwa. Najczęściej są to rodzice , którzy przeczytali szereg podręczników na temat wychowania, mają szeroką wiedzę z zakresu psychologii rozwojowej oraz pedagogiki. Są to rodzice , którzy potrafią bawić się z dziećmi jakby sami nimi byli, nie doświadczają nudy podczas tych zabaw, przedkładają potrzeby dzieci ponad potrzeby pary rodzicielskiej. Są to również te domy w których trudno odróżnić , który pokój jest pokojem dziecięcym , a które pomieszczenie było kiedyś sypialnią rodziców.

Mam na myśli kilka,  a może nawet kilkanaście  rodzin z mojej praktyki terapeutycznej. Co takiego się działo , że dzieci w tych rodzinach , które miały stworzone  doskonałe warunki do wszechstronnego rozwoju zaczęły mieć objawy. Objawy to znaczy : napady histerii, nieopanowana złość skierowana w stosunku do rodziców, złość skierowana w stosunku do siebie np. uderzenie samego siebie, moczenie się nocne itp.

Jak to jest możliwe , że dzieci których prawie każda potrzeba jest spełniana , każdy grymas twarzy analizowany , każde słowo wyważone przez uważnych rodziców może mieć objawy?

Spotkałam w swoim gabinecie fantastycznych,  kreatywnych rodziców  , którzy wewnętrznie nie wierzyli w to , że są w stanie być po prostu wystarczająco dobrymi rodzicami.

Ci rodzice często w związku z osobistymi doświadczeniami doznanej krzywdy ze strony bliskich lub braku takich wzorców  tworzą własne bardzo wysokie standardy bycia ” dobrym rodzicem” każdy grymas niezadowolenia, złość dziecka interpretują jako właśną niekompetencje wychowawczą i podnoszą poprzeczkę sobie  jeszcze wyżej w celu zrekompensowania dziecku tzw. krzywdy. Nie pozwalają sobie na uczucia złości wobec dziecka – w ich przeżyciu jest to porzucenie , przemoc wobec dziecka.

W pewnym momencie poprzeczka jest tak wysoko , że normalny wystarczjąco dobry rodzic nie jest w stanie jej  dosięgnąć. Rodzic trafiający do gabinetu czuje się wtedy , że zawiódł , że zaniedbuje  ma poczucie winy wobec dziecka , które stara się rekompensować podejmowaniem kolejnych wysiłków wobec dziecka.

Zwykle jest to moment , kiedy rodzina trafia do terapeuty. Okazuje się , że rodzice nie mają żadnego czasu dla siebie jako para rodzicielska, ba nie posiadają już nawet własnej sypialni w której mogliby się cieszyć intymnością, pojawiają się kłopoty w sferze intymnej, poczucie nieatrakcyjności, podświadoma złość na dzieci – niewyrażona często wyraża się w postaci lęków o zdrowie i życie dzieci. Rodzice skarżą się  na to , że zabawa z dziećmi pochłania ich czas do tego stopnia , że nie ma czasu na domowe obowiązki jak sprzątanie , gotowanie.

Znów pytam skoro wszystko jest poświęcone dziecku dlaczego ono ma objawy?

Myślę , że dzieci nie chcą mieć heroicznych rodziców, nie chcą mieć w przyszłości długu do spłacenia. ” Ja ci wszystko poświęciłam , karierę , zdrowie, a Ty wyjeżdżasz teraz na drugi koniec świata?”. Myślę też , że dziecko w rodzinie nie powinno być na pierwszym miejscu – jest to obciążające dla niego. Dziecko nie chce decydować – to je stresuje. Nie chce mieć poczucia , że rządzi w domu – taka perspektywa  musi być przerażająca dla niego – wyobraźmy sobie co może myśleć dziecko: ” jestem taki mały , a wszyscy się mnie słuchają … a ja tak naprawdę nie wiem co mam robić .. jestem za mały …ale obronię rodziców jeśli sami nie potrafią… w takim razie jak rodzice nie wiedzą to ja decyduje , że…”

Dzieci potrzebują  bezpiecznych ram i stabilnej silnej relacji między rodzicami.

Rodzinę tworzy para rodzicielska i to relacje między rodzicami decydują o tym czy ta rodzina będzie zdrowa czy chora , słaba czy silna. 

Terapia tych rodzin polega na wzmocnieniu ich wiary w to , że potrafią wychowywać , niekoniecznie musi być to zgodne z podręcznikiem. Wzmocnienie intuicyjnych wyborów, wyznaczenie granic między rodzicami i dziećmi, praca nad uwolnieniem złości. Często gratuluję swoim zahamowanym pacjentom wszczęcia zdrowej kłótni:)) to uwalnia złość w rodzinie i zwania dzieci z konieczności jej wyrażania poprzez objawy.

Życzę Państwu,  aby mniej surowo oceniać siebie, wrócić do swojej sypialni i złościć się jak najwięcej z szacunkiem do siebie , swojego partnera i swoich dzieci..

 

 

 

 

Posted 5 kwietnia 2016 by pacygalebek in Napisane

Warsztaty rozwoju osobistego dla kobiet w Monachium   Leave a comment

_DSC0391Monachijski Ośrodek „Donna Mobile”zaprosił mnie do przeprowadzenia warsztatów rozwojowych dla polskich kobiet na emigracji.  

W związku z tym , pragnę  zaprosić Polki w każdym wieku.

Myślę, że każda Pani znajdzie na warsztatach coś dla siebie.  Mam  nadzieję , że dzięki czynnemu uczestnictwu w zajęciach wzbogacą się Panie , nabiorą pewności siebie, zdobędą wiedzę z zakresu nauk socjologiczno – pedagogicznych oraz nawiążą nowe fascynujące znajomości z innymi kobietami. Warsztaty odbywać się będą wyłącznie w języku polskim!!!

Poniżej przedstawiam tematykę oraz harmonogram zajęć: 

27.02.2016r.  Selbsfursorge – Mądra troska o siebie.

09.04.2016r.  Motivation  –   Jak się skutecznie motywować.

07.05.2016r.  Kommunikation – Sztuka komunikacji.

18.06.2016r. Stress –  W jaki sposób radzić sobie ze stresem.

16.07.2016r. Harmonie in der Familie – Harmonia w relacjach rodzinnych.

24.09.2016r.  Lebensabschnitte – Fazy rozwoju człowieka.

22.10.2016r. Positives Denken –  Pozytywne myślenie.

19.11.2016r.  Entspannung –  Techniki relaksacyjne

10.12.2016r.    Jahresansklang –  Podsumowanie Roku 

Mam nadzieję , że się zobaczymy :))

Monachium , Holzapfelstr. 3 

Warsztaty odbywać się będą w soboty w godzinach 11 – 14 . 

Rejestracja jest możliwa drogą mailową lub telefoniczną ( w zakładce “o mnie”)

mgr Agnieszka Pacyga – Łebek 

psychoterapeuta, pedagog społeczny, pracownik socjalny. 

 

Posted 18 stycznia 2016 by pacygalebek in Napisane

  Leave a comment

„Dziecko opuszczone, budząc się nagie

Wzrokiem złaknionym wokół błądzi

I widzi tylko, że nie widać wcale

Biegnących ku niemu kochających oczu.”

George Eliot

Posted 18 listopada 2015 by pacygalebek in Inspiracje

dziecko   Leave a comment

wychowanie

Posted 10 lipca 2015 by pacygalebek in Napisane

Uważność i bliskość w relacji z dzieckiem   Leave a comment

„Gdybym mogła od nowa wychowywać dziecko,
Częściej używałabym palca do malowania, a rzadziej do wytykania.
Mniej bym upominała, a bardziej dbała o bliski kontakt.
Zamiast patrzeć stale na zegarek, patrzyłabym na to, co robi.
Wiedziałabym mniej, lecz za to umiałabym okazać troskę.
Robilibyśmy więcej wycieczek i puszczali więcej latawców.
Przestałabym odgrywać poważną, a zaczęła poważnie się bawić.
Przebiegałabym więcej pól i obejrzała więcej gwiazd.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Budowałabym najpierw poczucie własnej wartości, a dopiero potem dom.
Nie uczyłabym zamiłowania do władzy, lecz potęgi miłości.”

– Diane Loomans, „Full Esteem Ahead”

Posted 2 lipca 2015 by pacygalebek in Inspiracje

„Będę mieć rodzeństwo” – bajka terapeutyczna dla dzieci.   Leave a comment

Co to znaczy, że mama jest w ciąży? Co to znaczy, że będę siostrą? Czego potrzebuje dzidziuś? To trudne pytania. Jestem dziewczynką i spróbuję to wyjaśnić. U mnie to było tak…

Cała historia z dzidziusiem  zaczęła się od tego , że mama przestała mnie nosić na rękach i  podrzucać. Wymuszałam, robiłam smutne miny, prosiłam mamę o malusieńką karuzelę, kręciołka  i nic. Mama tłumaczyła mi , że nie może mnie  podnosić ponieważ ma dzidziusia w brzuchu.

Dzidziuś w brzuchu? To znaczy , że mama go połknęła? Chciałam powiedzieć mamie , że dzidziusie nie są do jedzenia , ale przestraszyłam się , że może są i mama mnie też zje..Może to nie są żarty. Jak mama mnie  gilgocze zawsze mówi , że mnie zje….

Postanowiłam zapytać taty , o co chodzi z dzidziusiem. On nie ma żadnego dzidziusia w brzuchu i zachowuje się normalnie.Tata wytłumaczył mi ,że mama nie zjada dzieci tylko jest w ciąży. W ciąży?

Dzieje się to tak , że mama i tata kochają się. Każde z nich ma specjalne komórki , które muszą się ze sobą połączyć jak puzzle. Takie połączone komórki nazywają się zarodkiem. Zarodek rośnie , rośnie i powstaje dzidziuś. Brzuszek mamy rośnie długo i jest bardzo duży. Później dzidziuś rodzi się.  Mama  musi wtedy  iść do szpitala. Po kilku dniach dzidziuś wraz z mamą wracają do domu. Dzidziś mieszka już zawsze z nami i jest członkiem rodziny.

Mama w ciąży wyglądała tak , jakby arbuza połknęła. Czasami wkładałam  pod moją bluzkę maskotkę i naśladowałam mamę mówiąc : „ach,  jak kopie…”. Mama, patrzyła  wtedy na mnie i kiwała głową. Nie wiem czy to było dla niej śmieszne.

Tata i mama oglądali ze mną  zdjęcia z czasu jak ja mieszkałam w brzuchu. Moim zdaniem, wcale mnie nie było widać. Były czarne , troche białe.. Mama pokazywała mi , że takie białe na zdjęciu to był mój nos, oko, brzuszek. Dużo ładniejsze były  zdjęcia z okresu jak  byłam małym dzidziusiem. Leżałam na przewijaku, mama mnie karmiła piersią i cały czas nosiła na rękach,  miałam też czerwony smoczek z myszką, który zasłaniał całą moją buzię.

Cieszę się , że będę siostrą. Kiedy rodzice powiedzieli mi, że będę mieć brata byłam smutna. Wolałabym siostrę, ale nie da się już zamienić. Chociaż tyle, że bracia mają dużo aut. Można od nich je  pożyczać i wozić w nich swoje figurki  zwierząt z ZOO. Ja też się potrafię dzielić z Braciszkiem moimi zabawkami. Kiedy Brat mieszkał w brzuchu wyprałam  z mamą swoje stare maskotki i pozytywki.  Mama niepotrzebnie  schowała je do pudełka. Bo ja sobie je pożyczałam.  Po prostu bawiłam się nimi.  Braciszek się zgodził. Tata się śmiał, że do narodzin  Braciszka , każda  zabawka przejdzie przez moje ręce.

Z resztą sam tata ostrzegał mnie , że takie małe dzidziusie nie potrafią się bawić, więc po co mu zabawki?

No właśnie, a jeśli chodzi o zainteresowania takich dzidziusiów to wygląda to nieciekawie.

Takie małe dzidziusie , nie potrafią chodzić, siedzieć, mówić, jedzą cały czas to samo –  mleko. Na początku trzeba się nimi cały czas opiekować. Dzidziusie płaczą , śpią lub jedzą. Dziwne są. I to nie tylko w dzień , ale też w nocy. Trzeba im zmieniać pieluszki, ubierać w ubranka, chodzić na spacery.

Gdy dzidziuś się urodził , na początku bardzo się cieszyłam.  Chciałam go karmić, przewijać bawić się z nim. Później już było coraz gorzej . On tylko spał i płakał. Nie był zbyt ciekawy. Wszystkie ciocie i Wujkowie zamiast się ze mną bawić, zajmowali się dzidziusiem. Byłam zła i smutna. Dzidziuś wcale nie jest taki fajny.

Zaczęło mi się wydawać , że  lepiej było jak z nami nie mieszkał. Mama i tata mieli dużo czasu na zabawę ze mną. On nic nie umie robić.

Rodzice  wytłumaczyli mi , że to normalne , że się złoszcze na braciszka. To dobrze , bo bałam się , że muszę go tylko lubić.  Jak tu lubić , wtedy kiedy On wrzeszczy , a na dodatek mama jest ciągle nim zajęta. Nie ma tyle czasu dla mnie.

Muszę to zapamiętać , mogę Braciszka kochać i złościć się na niego. Mogę być zła na niego  i zazdrosna. W końcu to nie jest takie proste. Byłam tu pierwsza i miałam mamę i tatę dla siebie. Muszę się przyzwyczaić. Nie mogę się doczekać jak Braciszek będzie taki duży jak ja i będzie coś w końcu umiał. Nauczę go wszystkiego.

dla I.

Posted 28 czerwca 2015 by pacygalebek in Bajki terapeutyczne, Napisane